Kazooloo - Gonzo Toys

Tak. Moje starsze, 9cio letnie dziecko posiada tablet. Na wyłączność. Tak, ma zainstalowane aplikacje, które nie koniecznie są super edukacyjne, ale... Kuba należy do dzieci, które ponad wszelką technologię cenią sobie ruch i zabawę z kolegami na świeżym powietrzu. Przed nami jednak jesienne deszczowe dni i długie zimowe wieczory, kiedy to wyjście na dwór ograniczy się do spacerów. Jak więc umilić sobie czas spędzony w domu, gdy budowanie z klocków Lego robi się nudne?
My dostaliśmy propozycję zabawy od Gonzo Toys, a mianowicie grę Kazooloo - aplikację instalowaną na tablecie i plansze, bez których nie może rozpocząć się żadna rozgrywka. 



Myślicie sobie teraz pewnie, że co ze mnie za matka? Usadzi dziecko na kanapie i ma święty spokój. Tak. Z tym drugim zgodzę się w 100%, ponieważ gra jest wciągająca i stwierdzam to z niezwykłą radością, bo mało która z tego typu rozrywek zainteresuje Kubę na dłuższy czas. Ale Kazooloo to coś więcej niż tylko zwyczajna gierka. Aplikacja skonstruowana jest tak, że zmusza dziecko do ruchu - co jest niebywałą zaletą. 

A teraz garść informacji.
Kazooloo przybyło do nas z Izraela, a firma Gonzo Toys jest jego wyłącznym dystrybutorem w Polsce.
Gra składa się z darmowych aplikacji dedykowanych zarówno na Apple, jak i na urządzenia z systemem Android oraz plansz / dysków, które trzeba dokupić. Urządzenie, z którego będziemy korzystać musi posiadać co najmniej: procesor Dual Core (1.0 GHz lub wyższy), 1 GB RAM oraz tylną kamerkę. 
Zalecany przedział wiekowy to 6+.


W opakowaniu (całość przypomina mi trochę płyty winylowe) znajdziecie: 
- dysk 
- instrukcję w 2 językach


Korzystanie z gry jest bardzo proste i intuicyjne. Kuba poradził sobie z obsługą bez najmniejszego problemu - pomijając czytanie instrukcji. W dodatku aplikacje są w polskiej wersji językowej.


Dyski wykonane są z grubej, sztywnej tektury. Właściwie nie powinny ulec zniszczeniu - nic z nimi nie robimy prócz położenia na ziemię. Na każdym z nich znajduje się specjalna szata graficzna - odpowiadająca tematyce gry oraz złoty emblemat. Z tyłu został umieszczony unikalny kod pozwalający przejść do kolejnego etapu gry. 


Aby móc grać należy zainstalować aplikację. Po włączeniu jej jesteśmy poproszeni o wybór języka i zalogowanie się. Jeżeli nie posiadamy jeszcze loginu i hasła należy zarejestrować się. Ważne, aby potem pamiętać dane, które podaliśmy - będą potrzebne do logowania np. na innym urządzeniu. Następnie skanujemy leżący na podłodze dysk i postępujemy zgodnie z instrukcjami - dzięki temu dowiadujemy się jak działa gra, o co w niej chodzi i jak się poruszać.








W ten sposób zaliczamy pierwszy z wielu levelów, po którym następuje moment gdzie należy wpisać kod znajdujący się z tyłu naszego dysku. 
Nagrodą są zbierane klejnoty, które pomagają odblokować kolejne poziomy oraz lepszą broń. 

Przechodzenie na kolejny etap wcale nie jest  takie proste jakby się wydawało, ponieważ wyskakujące z planszy stwory strzelają do nas skutecznie zmniejszając pasek "życia" znajdujący się na górze ekranu. Aby uniknąć trafienia należy uciekać jednocześnie broniąc się / atakując przeciwnika. Wierzcie mi - trzeba być szybkim i zwinnym, aby nie polec już na samym początku gry. 
Zaletą aplikacji jest to, że można dopasować stopień trudności do gracza - do wyboru mamy 3 możliwości oraz funkcje MultiPlayer - niestety u nas się nie sprawdziła, bo mój telefon to trup. 


Brzmi fajnie, prawda? Ale... co z tą przemocą? Broń, strzelanie? No właśnie. Pojęcia takie jak "bitwa" czy "walka" są tutaj umowne. W grze chodzi o emocje i zabawę. Nie znajdziecie w niej żadnych drastycznych scen, nie leje się krew, nie promuje się w niej przemocy. Dziecko bawiąc się ćwiczy koordynację ruchowo - wzrokową oraz spostrzegawczość i koncentrację, a przede wszystkim musi być w ruchu! To zdecydowana zaleta i jest to coś, co wyróżnia Kazooloo na tle innych gier o technologii VR. Myślę też, że to świetna okazja, aby oderwać dzieci od siedzącego trybu życia (zwłaszcza zimą, kiedy spędzają mniej czasu na dworze).



A teraz czas na zabawę!
W nasze ręce trafiły dyski pozwalające wkroczyć w zupełnie dwa różne światy wirtualnej rzeczywistości. Jest to Kazooloo Vortex - Smoki oraz Kazooloo DMX - roboty.



Czym one się różnią?

W obu przypadkach chodzi o to samo. Strzelamy do pojawiających się na planszy tworów, które próbują nas unicestwić. Z początku jest to proste - ponieważ są pojedyncze. Z czasem jednak jest to co raz trudniejsze, ponieważ stworów przybywa, rozchodzą się wokół dysku, a my... musimy uciekać :D Przypomina to nieco taniec, ale wierzcie mi! Zabawa jest przednia! Nawet dla dorosłego :D 


Kazooloo DMX ma jednak jedną niebywałą zaletę, której nie odnaleźliśmy w Vortex - mianowicie funkcję MultiPlayer, która z całą pewnością uatrakcyjni grę w większym gronie. Jedynie trzeba pamiętać o tym, aby wszyscy gracze znaleźli się w zasięgu w Wi-Fi. 


Oba dyski zapewnią nam niezłą rozrywkę na długi czas, ponieważ levelów, które dla nas przygotowano jest całe mnóstwo. Grę można dostosować według stopnia trudności i dzięki temu dostosować ją do mniej i bardziej zaawansowanych graczy.


W Kazooloo Vortex mamy do wyboru 3 opcje zabawy: Klasyczny, Gra i Zwariowany. Każda z nich, to inny poziom trudności dostarczający mnóstwo emocji. Jak będzie wyglądać Wasza rozgrywka? Wybierzcie sami!


Uruchamiając Kazooloo DMX nie dość, że możemy wybrać między trybami: Klasycznym, Przetrwanie, a MultiPlayer, to jeszcze każda z nich ma osobny poziom trudności: Łatwy, Średni i Ciężki. 
W każdej chwili można też wyłączyć dźwięk, włączyć flash, a posiadając urządzenie z wibracją nasza gra zostanie wzbogacona o dodatkowe wrażenia - zwłaszcza, że grać możemy nie tylko za pomocą tabletu - telefon też świetnie się sprawdzi. 



Wirtualna rzeczywistość coraz szerzej wkracza do gier dostępnych na konsole i rewolucjonizuje świat rozrywki. Trójwymiarowy obraz w połączeniu z dźwiękiem 3D i technologią śledzenia ruchów różnych części ciała sprawiają, że technologia VR zdobywa popularność w piorunującym tempie. Zdaniem ekspertów w ciągu najbliższych kilku lat większość gier będzie wykorzystywała rzeczywistość wirtualną lub rozszerzoną. KAZOOLOO jest propozycją idealnie wpisującą się w ten trend.
Warto podkreślić, iż jest to gra, które premiuje ruch. Jeśli bowiem gracz nie będzie się ruszał zostanie w szybkim czasie pokonany.

Naszą przygodę z Kazooloo rozpoczęliśmy od Vortex, ale Kubie do gustu zdecydowanie przypadła wersja DMX - jakoś tematyka robotów jest bliższa jego sercu. Kto co lubi :) Stwierdził, że gra jest rewelacyjna, wciągająca i taka jak lubi - czyli powodująca wybuchy radości i... złości kiedy nie uda się przejść kolejnego poziomu.

Ja ze swojej strony z czystym sumieniem mogę Wam polecić grę Kazooloo. W 100% spełniła moje oczekiwania i z całą pewnością jest to fajna rozrywka nie tylko dla dzieci!!!

Dodatkowo kupując Kazooloo pomagamy spełniać marzenia, ponieważ 3% zysku od każdej sprzedanej gry zostanie przekazane na konto Fundacji Mam Marzenie!
Grę możecie kupić pod tym linkiem: www.gonzotoys-sklep.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz